
Z Berlina do Poznania, czyli jak 2 razy zbudować od zera gabinet kosmetologii estetycznej
Dzisiaj rozmawiam z niesamowitą kobietą, Joanną Nogaj Ossowską właścicielką Gabinetu Kosmetologii Medycznej i Estetycznej w Berlinie i w Poznaniu. W wywiadzie opowiada mi, jak udało jej się rozkręcić działalność w dwóch różnych krajach, nie poddać się w erze koronawirusa i konsekwentnie realizować swoje marzenia.
Jak to się stało, że zaczęłaś zajmować się kosmetologią?
Jak patrzę wstecz na to wszystko, to myślę sobie, że to dość niesamowita historia. Studiowałam turystykę, ale jakoś niedane mi było chyba pracować w tym zawodzie. Szybko zmieniłam kierunek na coś, co mnie dużo bardziej pociągało i skończyłam studia na wydziale Kosmetologia Estetyczna. Wkrótce jednak sytuacja zawodowa mojego męża zmusiła mnie do wyjazdu całą rodziną – 10-letnim synem i córką, którą właśnie co urodziłam – z Poznania do Berlina. Po 2 latach zajmowania się domem, dziećmi, rodziną, strasznie brakowało mi jednak zajęcia, które pomogłoby mi się realizować w innych obszarach.
Pewnego dnia będąc u znajomej polskiej fryzjerki, natknęłam się na gazetkę „Kontakty”, taki katalog usług polskich dostawców z różnych branż. Zainteresowało mnie ogłoszenie kosmetyczki, która reklamowała w gazetce doczepiania rzęs. Zadzwoniłam i usłyszałam, że pierwszy dostępny termin jest za 4 tygodnie. Od razu zaświeciła mi się lampka: może to jakaś nisza, którą trzeba się zająć? Następnego dnia zapisałam się na szkolenie z doczepiania rzęs. Szybko otworzyłam działalność i zanim się spostrzegłam,robiłam od rana do wieczora rzęsy! Niestety, po tym maratonie rzęs, szybko dopadł mnie zespół cieśni nadgarstka – w efekcie musiałam poddać się operacji obu rąk. Uszkodzone nerwy nie wracają tak szybko do formy. Postanowiłam sobie jednak, że się nie poddam – pokonam ból i wrócę do pracy.
Czyli zaczęło się od rzęs…ale dzisiaj, 10 lat później, Twoja oferta zawiera wszystkie najważniejsze usługi z zakresu medycyny estetycznej?
No tak, jak już miałam opanowane rzęsy, chciałam jakoś jednak dywersyfikować swoje usługi. Bardzo chciałam zrobić szkolenie z makijażu permanentnego, ale te kursy nie były w Niemczech tanie, a ja nie miałam niestety takich pieniędzy… Aż tu niespodziewanie, któregoś weekendu, wybraliśmy się ze znajomymi na wieczór w kasynie. Bingo! Wygrałam 2 tys. euro, które natychmiast zainwestowałam w profesjonalne szkolenie z makijażu permanentnego. A potem wpadłam w wir kolejnych szkoleń. Sięganie po kolejne cele, uczenie się, doszkalanie –lubię tę adrenalinę. Jak mam dużo pracy – czuję, że żyję. Od razu po pierwszym szkoleniu działałam, wchodziłam w dany zabieg. Szybko udało mi się stworzyć gabinet, w którym miałam pełen grafik i mnóstwo powracających klientek, a w zasadzie klientów, bo bardzo często panie zabierały ze sobą do gabinetu swoich mężów, partnerów.
Co najbardziej lubisz w swojej pracy?
Kocham, kiedy klientka wychodzi zadowolona. Uwielbiam ten moment, jak spojrzy w lustro i się uśmiecha. Często kobiety, które do mnie przychodzą, nie wierzą w siebie, mają niski poziom samooceny. Najpierw zawsze słucham uważnie i doradzam im takie zabiegi, które wyciągną ich atuty. Ten psychologiczny aspekt pomocy klientom jest dla mnie tak samo ważny, jak efekt dobrze wykonanego wypełnienia zmarszczek czy modelowania ust.
Dzisiaj widzimy się w Twoim gabinecie w Poznaniu…
Tak, po wielu latach pracy w Berlinie postanowiłam wrócić do Poznania. Chciałam być bliżej rodziców. Mój dorosły już syn też chciał wrócić do Polski. 10-letnia córka nigdy do końca nie zintegrowała się z niemieckimi rówieśnikami, chyba za dużo dookoła nas było jednak Polaków… W każdym razie postanowiłam wrócić do Polski. Znalazłam fajny lokal pod gabinet, w centrum. Zainwestowałam sporo pieniędzy w remont, sprzęty, identyfikację gabinetu. Wszystko wyglądało super, tylko…nie było klientów. Wiedziałam, że muszę zainwestować w reklamę, ale nie wiedziałam do końca jak to zrobić.
I właśnie wtedy spotkałyśmy się na szkoleniu Pozyskiwanie Klientów w Dermatic Aesthetic Academy?
Właśnie! Twoje szkolenie otworzyło mi oczy na to, co muszę zrobić, od czego zacząć. W Berlinie wszystko działało pocztą pantoflową, przez polecenia. Tutaj – nikt mnie nie znał. Musiałam to wszystko zbudować od nowa.
Od czego zaczęłaś?
Na szczęście nigdy nie miałam problemów z budowaniem relacji i angażowaniem klientów – dość łatwo i naturalnie przychodziło mi prowadzenie Facebooka. Po szkoleniu Pozyskiwanie Klientów dostrzegłam jednak sporo nowych możliwości na tworzenie ciekawych treści i sposobów na bezpłatne docieranie do klientów. Zobaczyłam, że mam trochę rzeczy do podciągnięcia – jak, chociażby sam wygląd profilu, zawarte tam informacje, zdjęcia profilowe, etc.
Kolejnym krokiem było stworzenie wizytówki w Google. Wiadomo, klienci dzisiaj szukają informacji i mogą nas łatwo zweryfikować. Wiedziałam, że muszę być wiarygodna.
A potem?
Jak miałam już zrobione podstawy, zrozumiałam, że bez płatnej reklamy nie zbuduję grona klientów w tempie, które mnie interesowało. Odpicowany gabinet co miesiąc generował koszty, na które nie zarabiałam. A ja powoli dostawałam depresji, siedząc godzinami w pustym salonie. Na weekendy wciąż jeździłam do Berlina, bo czekały tam na mnie moje klientki, no i gdzieś trzeba było zarabiać. A potem przyszedł koronawirus i położył wszystko na dobre. To był trudny czas, dla całej branży. Po ponownym otworzeniu gabinetów zaczęłam od przeznaczenia drobnych kwot na reklamę na Facebooku – na polubienia profilu. Chciałam zgromadzić większą społeczność potencjalnych klientów, bo to też dodaje wiarygodności. Równolegle zaczęłam promować swoje usługi, zachęcając do kontaktu przez Messengera. Powoli zaczynało się coś dziać, zaczęli pojawiać się pierwsi klienci. Teraz, po wielu tygodniach starań, zaczynam sobie układać efektywny grafik na przynajmniej 3 dni w tygodniu. To nadal mało, ale jestem cierpliwa i wiem, że moje działania przyniosą efekty!
Jak patrzę na ogromną ilość pozytywnych komentarzy pod każdym Twoim postem, to wcale w to nie wątpię!
No właśnie – staram się robić ciekawe zdjęcia, które ludzie chętnie szerują, dzięki czemu docieram do nowych, potencjalnych klientów. Cieszy mnie rosnąca liczba zapytań o moje usługi.
Jakie masz plany na przyszłość?
Robię teraz kilka kursów i szkoleń w kategorii masterclass – stawiam przede wszystkim na makijaż permanentny i modelowanie ust. Zamierzam zwiększać powoli budżet na reklamę na Facebooku, bo widzę, że zaczyna się to zwracać. A za chwilę, kto wie, może postawię stronę www mojego gabinetu? Niedawno skończyłam też szkolenie w zawodzie Heilpraktiker, czyli specjalizację z zakresu medycyny niekonwencjonalnej. Sama medycyna niekonwencjonalna bardzo mnie interesuje i wkrótce na pewno poszerzę ofertę o wiele ciekawych zabiegów. Wciąż jeżdżę do Berlina, ale już tylko raz w miesiącu, do moich najbardziej lojalnych klientek. Muszę mentalnie skupić się na budowaniu pozycji swojego gabinetu tutaj, w Poznaniu. Traktuję to jako kolejne wyzwanie! Wiem, że mi się uda.
Powodzenia!
FAQ — najczęstsze pytania
Od czego zacząć pozyskiwanie klientek, gdy otwierasz gabinet w nowym mieście i nikt Cię nie zna?
i dopracowania profilu na Facebooku (zdjęcia, opis, dane kontaktowe). Dopiero gdy miała
solidne podstawy, zainwestowała drobne kwoty w płatną reklamę na Facebooku. Pamiętaj,
że klientki najpierw Cię weryfikują online — zadbaj o to, żeby to, co znajdą, budowało
zaufanie, zanim do Ciebie zadzwonią.
Czy samo polecenia wystarczy, żeby zapełnić grafik w gabinecie?
gabinetu Joanny w Berlinie. Ale kiedy zaczynasz w nowym miejscu, polecenia działają
za wolno. Musisz aktywnie docierać do nowych klientek przez Google, media społecznościowe
i reklamę płatną, żeby grafik zapełniał się w tempie, które pokrywa koszty gabinetu.
Jaki budżet reklamowy na Facebooku wystarczy na start dla nowego gabinetu?
wiarygodną społeczność, a potem na promocję konkretnych usług z zachętą do kontaktu
przez Messengera. Nie ma jednej magicznej liczby, ale ważniejsza niż kwota jest
konsekwencja i testowanie: obserwuj, co przynosi zapytania, i tam kieruj budżet.
Jak długo trwa zbudowanie stabilnego grafiku w nowym gabinecie od zera?
w mediach społecznościowych i płatnej reklamy, zanim grafik ułożył się na 3 pełne
dni w tygodniu. To typowe tempo — pierwsze 3-6 miesięcy to inwestycja w widoczność,
nie natychmiastowy zwrot. Kluczowa jest cierpliwość i konsekwentne przypominanie się
potencjalnym klientkom.
Czy warto otwierać gabinet kosmetologii estetycznej w mieście, gdzie nikt Cię nie zna?
ucz się rzemiosła, potem inwestuj w kolejne usługi, a marketing buduj krok po kroku.
Nowe miasto to nie przeszkoda, jeśli masz konkretny plan działania: wizytówka Google,
aktywne social media i gotowość do zainwestowania małego budżetu reklamowego na start.
Jak utrzymać klientki z poprzedniego gabinetu po przeprowadzce?
lojalnych klientek — to piękny przykład lojalności zbudowanej na relacji, nie tylko
na lokalizacji. Jeśli Twoje klientki Cię cenią, część z nich zostanie z Tobą nawet
na odległość. Warto też poinformować je o przeprowadzce z wyprzedzeniem i zaproponować
polecenie komuś bliskiemu w ich mieście — to buduje dobrą wolę po obu stronach.
Co zrobić, gdy gabinet generuje koszty, a klientek brakuje?
czas psychicznie. Jej odpowiedź: nie czekać biernie, ale działać etapami — najpierw
darmowe podstawy (Google, profile), potem mały budżet reklamowy. Pamiętaj, że nawet
kilkadziesiąt złotych dziennie na Facebooku przy dobrze ustawionym przekazie może
wygenerować pierwsze zapytania. Działaj świadomie, nie po omacku.


